piątek, 27 września 2013

LICHO



LICHO

Licho jakieś chodzi po świecie.
Przyszło na kolację i wszystkim łyżki z rąk powytrącało, a co było nagotowane do zjedzenia -  pożarło.
A potem spragnione wyssało ze wszystkich krew, zostawiwszy tylko jedno niemowlę w kołysce na rozmnożenie.
Uczeni ludzie mówią, że to licho to nic innego, jak tylko upiór człowieka o dwóch duszach - dobrej i złej. Ta dobra umiera, a ta zła chodzi po świecie i straszy.
A jak ta zła dusza umrze, to ta dobra wcale ludziom nie szkodzi, tylko nocami upiór przychodzi na bliskich się popatrzeć. Czasami nocne duchy dają nawet ludziom pieniądze. Dlatego niektórzy modlą się, aby nocne duchy ich wspomagały.
A są tacy, co twierdzą, że Licho to istota w ogóle dla człowieka nieszkodliwa, a jeśli już człowiek na widok Licho się pochoruje - to tylko z przestrachu.  

DEMOKRACJA








DEMOKRACJA 

"Ale nam dojebało" - usłyszałem za sobą głos, kiedym spoglądał na wyrosłe jak grzyby po deszczu budynki centrum biznesowego w Ostrawie. Za mną stał spracowany w ostrawskich hutach emeryt z nienawiścią spoglądający na owe budynki. Pytam go: "Co wam dojebało, panie?" On odpowiada; "Demokracja!" Prosi o papierosa, zapala, a odchodząc dodaje nostalgicznie: "Za totalitarki miołech każdy miesiąc po pięć tysięcy korunek, a piwo było po trzy i pół korunki"

ZE WSPOMNIEŃ OKUPANTA



ZE WSPOMNIEŃ OKUPANTA

To było o drugiej w nocy. Obudził mnie dźwięk mielonego żelastwa, podbiegłem do okna i zobaczyłem niekończący się sznur czołgów z czerwonymi gwiazdami na pancerzach przejeżdżający przez most na Bobrówce.
Następnego ranka babcia Weronika obudziła mnie wcześnie: "Idź do Lorka (to taki sklep spożywczy) i kup 10 kilo mąki, 5 kilo cukru, 2 kilo słoniny i 8 kostek masła! I magi, budyniu i kisielu!" No co mój tata: "Babciu, ale po co tyle tego?" "Dwie wojny światowe przeżyłam i wiem co robię!" - odpowiedziała babcia Weronika.

PICIE NA EMPATIĘ



PICIE NA EMPATIĘ

W latach licealnych miałem przyjaciela, niezwykle inteligentnego, elokwentnego i oczytanego. Bardzo go lubiłem. Przyjaciel ów był ewangelikiem i pochodził z rodziny, gdzie zawód i powołanie pastora przechodziło z pradziada na dziada i z ojca na syna. Tak więc wiadomo było, że i on zostanie duchownym (co się zresztą spełniło - jest teraz biskupem jednego z kościołów protestanckich). Ów kolega wypijał codziennie butelkę czerwonego wina celem przygotowania się do zawodu, którego część to wspólna komunia pastora z wiernymi. Od czasu do czasu jednak upijał się w trupa, i to najtańszą wódą lub byle jabolem, nurzał się w przydrożnych rowach i pastwiskowych gnojówkach, a także tarzał w rynsztokach. Co mnie - przyznam - zgorszyło. Więc pytam go: "Jak to tak? Jaki ty dajesz przykład, jako przyszły ksiądz, swoim owieczkom?" Na to on: "A jak ja - jako przyszły ksiądz - mogę zrozumieć duszę grzesznika, jak nie tarzając się od czasu do czasu w błocie i gnoju?". W sumie miał chyba rację, a to picie nazwałbym piciem na empatię.

Zamieszczone zdjęcie jest autorstwa Sylwii Domin - Kolor Selektywny i pochodzi ze spektaklu Teatru Mumerus "Tajemnik"

JAK ZOSTAŁEM CHUJEM CZYLI ZE WSPOMNIEŃ STUDENTA REŻYSERII KRAKOWSKIEJ PAŃSTWOWEJ WYŻSZEJ SZKOŁY TEATRALNEJ



JAK ZOSTAŁEM CHUJEM CZYLI ZE WSPOMNIEŃ STUDENTA REŻYSERII KRAKOWSKIEJ PAŃSTWOWEJ WYŻSZEJ SZKOŁY TEATRALNEJ
Działo się to latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Legendarny profesor do stawiającego mu się studenta III. roku (tzn. do mnie): "Pan jest chujem, panie Wieśku!". Na to ja spontanicznie: "Pan też". Profesor (po chwili dramatycznej pauzy): "Tak, to prawda, ale ja mam jeszcze tytuł profesora!".

czwartek, 26 września 2013

GEORGES MÉLIÈS CZYLI O WYŻSZOŚCI IMAGINACJI NAD EMPIRIĄ




GEORGES MÉLIÈS CZYLI O WYŻSZOŚCI IMAGINACJI NAD EMPIRIĄ 
Co prawda 20 lipca 1969 roku niejaki Neil Armstrong jako pierwszy człowiek  postawił nogę na skalistej powierzchni srebrnego globu, ale czy znaczy to, że marzenie o zdobyciu Księżyca spełniło się? I czy naprawdę Podróż na Księżyc, która zaczęła się  w czasach starożytnego Rzymu, 1800 lat temu, w wyobraźni Lukiana z Samostaty, i kontynuowana była przez pisarzy, astronomów, alchemików, astrologów, malarzy, aktorów i magów – zakończyła się  z  chwilą wylądowania statku Apollo 11?

BOŻATKA I INNE PRZYJAZNE DUCHY




BOŻATKA I INNE PRZYJAZNE DUCHY
Pani Gawlasowa mieszkała w malutkiej drewnianej, chatce położonej nad kanałem Młynówka i połączonej z ulicą Przykopa drewnianym mostkiem. Co wieczór nalewała mleka do miseczek i zostawiała je na noc. "To dla Bożatek" - mówiła. Rzeczywiście, rano miseczki były puste i mleko wypite - co jest najlepszym dowodem na istnienie Bożatek (albo Bożątek).