czwartek, 25 marca 2021
środa, 17 marca 2021
COVID, PO PROSTU COVID
Kolejka przed jednym z oddziałów ZUS. Zimno, przenikliwy wiatr, śnieg z deszczem, ludzie przemakają do szpiku kości (i pewno przeziębiają się), a do środka wejść nie można - covid. W końcu starsza pani, zmarznięta i przemoknięta po 40 minutach stania prosi panią wpuszczającą, aby dała jej wejść choćby do przedsionka ZUSu, pod dach, gdzie sucho i ciepło. A na to pani wpuszczająca (z poczuciem misji i władzy): "Absolutnie nie, bo mamy gigantyczny wzrost zachorowań na covid i gigantyczną ilość zgonów".
W końcu, po trzech kwadransach wpuszczono nas (tj. mnie i osobę, z którą wspólnie zamieszkuję, bo też i sprawa zusowska była wspólna ) do środka przed okienko, za którym urzędnik. Osoba towarzysząca siada przed okienkiem, dwa metry przed urzędniczką, ja też chcę usiąść. Na co urzędniczka (na oko jakieś 25 - 30 lat młodsza ode mnie, starszego człowieka w wieku przedemerytalnym, kompletnie przemoczonego ): "Przed okienkiem może siedzieć tylko jedna osoba, druga musi stać. Przyczyna: covid".
Wieczorem zapoznaję się z przemówieniem dr ekonomii Adama Niedzielskiego, Ministra Zdrowia: "W sensie systemowym onkologia jest zieloną wyspą w tym sensie, że nie ma żadnych zakusów, by tworzyć oddziały covidowe, które obsługiwałyby pacjentów nieonkologicznych ". Nie wiem o co mu chodzi - covid, po prostu covid.
poniedziałek, 1 lutego 2021
środa, 16 grudnia 2020
Kłamstwa, półprawdy i manipulacje.
Ręce
opadają... Zrzut z ekranu jednej z czołowych stron głównego nurtu. Co to znaczy
"już niemal nie spada?" Albo spada albo nie spada! "Już
niemal" - przecież to nic nie znaczy. A poza tym nie jest to prawdą. Od
początku całej tej ... wiadomo co prowadzę statystyki. Ostatnio najlepiej dają
do myślenia dane tygodniowe, ponieważ widoczny jest trend: poniedziałek -
wtorek: mniej, środa - piątek: szczyt, sobota - niedziela: zmniejsza się. Otóż
od poniedziałku 6 grudnia do niedzieli 13 grudnia było 71966 zakażeń, co daje
10281 dziennie. Od czwartku 10 grudnia do dziś tj. 16 grudnia było 71320
przypadków czyli 10189 dziennie. Więc gdzie tu jest "spowolnienie tempa
spadku", że zacytuję wczorajszą wypowiedź premiera K.Morawieckiego. Tego
samego, który jeszcze miesiąc temu zapowiadał, że jeśli ilość zakażeń będzie
oscylować wokół 19 tysięcy, Polska znajdzie się w strefie czerwonej, a jeśli
wokół 9,5 tysiąca (a zbliżamy się do tej wielkości) to w strefie żółtej. A na
razie straszy dalszymi, za przeproszeniem, obostrzenia. Poza tym ilość zmarłych
na covid w ostatnie dobie to 155, a nie 605 - jak na tym nieszczęsnym zrzucie. Reszta to
choroby współistniejące z covidem: nie wiadomo jakie choroby, jak ciężkie i co
było rzeczywistą przyczyną zgonu.
Bezradność
wobec jawnego kłamstwa, mętnych półprawd i bezczelnej manipulacji.
wtorek, 15 grudnia 2020
JAK TO SIĘ ROBI
Jakiś czas
temu otrzymałem e-maila następującej treści: "Jestem uczennicą Społecznego
Liceum Ogólnokształcącego (...) i w ramach zadania na zajęcia teatralne,
chciałabym się do Państwa zwrócić z uprzejmą prośbą na odpowiedzenie na kilka
pytań dotyczących pracy w teatrze. Uzyskanie na nie odpowiedzi w wielkiej
mierze pomoże mi oraz moim koleżankom z zajęć teatralnych rozwijać się dalej w
tym kierunku. Oto krótka lista pytań:
- Jak
zabierają się Państwo do pracy? (proszę wybaczyć ten kolokwializm)
- Skąd
czerpią Państwo pomysły?
- Jak
organizują Państwo swoją Pracę?
- Jak dzielą
się Państwo zadaniami?"
Przyznam, że od czasu do czasu otrzymuję podobne maile: a to z prośbą o
opisanie czegoś tam, bo jest potrzebne na zajęcia; a to z prośbą o wypełnienie
ankiety. Zwykle pozostawiam je bez odpowiedzi dlatego, że odpowiedź wymagałaby
poświęcenia bardzo dużej ilości czasu, którego po prostu nie mam. Tym razem
jednak coś mnie w tym mailu zainteresowało: prostota pytań, na które nie ma oczywistych
i prostych odpowiedzi. Zdecydowałem zatem odpowiedzieć na te pytania w formie
artykułu - może przemyślenia biorące się z wieloletniej praktyki mogą kogoś
zainteresować.
wtorek, 8 grudnia 2020
GODZINKI CZYLI W ZAWIESZENIU
Rys.:Wiesław Hołdys
Kiedy byłem dzieckiem, jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, w moim domu rozbrzmiewały godzinki. Prababcia Weronika (właściwie niedokładnie prababcia, ale to nie ma nic do rzeczy), góralka spod Żywca, o różnych porach dnia śpiewała - raz to: "Kiedy ranne wstają zorze..", a raz to: "Zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę świętą...", a raz to -jeszcze coś innego. W ogóle dla Weroniki pory dnia były naznaczone pewną stałą symboliką - w południe robi się to i to (bo o tej porze coś się świętego wydarzyło), a po południu nie robi się tego i tego - bo tej porze ukrzyżowano Chrystusa. Nie tylko czas dla Weroniki był wiecznie odradzającą się powtarzalnością - także przestrzeń i żyjątka mieszkające w naszym domostwie. Na przykład odnosiła się ona z wielką atencją do pająków - gdyż wiedziała, że pająki ukrywając malutkiego Jezusa w swej sieci ocaliły go przed rzezią Heroda. Weronika żyła archetypami.





