czwartek, 3 października 2013
GOŁĘBIE
Doświadczyłem kiedyś gołębi na balkonie. To było straszne. Próbowałem różnych sposobów, aby się ich pozbyć: specjalnych kolców, ale gołębie okazały się fakirami. Potem była siatka, ale te potwory rozerwały ją dziobami. Następnie zakupiłem żel antypoślizgowy na ptaki - w efekcie czego kilka razy boleśnie się potłukłem. Zamontowałem również instalację odstraszającą składającą się z puszek, butelek, folii, płyt kompaktowych, noży, garnków, widelców i patelni - ale kiedy w nocy zawiał wiatr, to instalacja odezwała się pełnią swoich dźwiękowych możliwości- w efekcie czego we wszystkich mieszkaniach zapaliło się światło, zawyły alarmy samochodowe, a niektórzy zaczęli dzwonić po policję. A gołębie nad ranem wdarły się do mojego mieszkania i próbowały mnie zadziobać we śnie
MOJE MAŁE LUDOŻERSTWO
Kiedy
byłem mały, to moja przyszywana babcia Weronika mówiła, że słodkawe parówki są produkowane
przez Cyganów z mięsa małych, niegrzecznych dzieci. Nie nabrałem lęku przed
Cyganami, ani wstrętu do parówek. Od tego czasu każdy kęs parówki spożywam z
melancholią i współczuciem (bo jednak żal dzieciaka), ze smakiem oraz z musztardą.
JESIENNA MODLITWA WISIELCÓW
Zimno nam. Panie Boże, daj jeszcze kilka ciepłych i słonecznych dni, a przyrzekamy już nigdy nie jeść kiełbasy w piątek.
Zdjęcie pochodzi ze spektaklu Teatru Mumerus "Cyrki i ceremonie" wg malarstwa Witolda Wojtkiewicza.
poniedziałek, 30 września 2013
JEZINKI CZYLI PEDAGOGIKA STRACHU
Obcięcie palców nożycami
krawieckimi, upieczenie na rożnie, pożarcie przez ryby - ludojady, zrzucenie z
urwiska, odgryzienie nogi przez psa, wyłupienie
oczu, połknięcie przez wilka, , spalenie żywcem, zagłodzenie na śmierć,
posiekanie przez wiatrak, utopienie w studni. Czy to wykaz tortur i sposobów
zadawania śmierci w nieodległym przecież średniowieczu lub baroku?
GRZECHOTKA
Głupie, przypadkowe i nic nie znaczące zdarzenie: znajdujesz
porzuconą, starą grzechotkę, nikomu niepotrzebną, ale mająca siłę rażenia
podobną do magdalenki z Prousta. Bo kiedy ją podniesiesz, okazuje sie ona być ukochaną,
nową zabawką należącą do posuniętego w latach pana, który jest szachowym
laufrem i ma do tego jeszcze brata bliźniaka. Zostajesz wplątany w grę,
zaczynasz jako pionek, przypadek przerzuca cię z czarnego na białe pole: do
pociągu, nad jezioro, do tanecznej sali. Przez całą drogę prześladuje cię kobieta
o dwóch twarzach: białej i czarnej, a na dodatek nie wiedzieć czemu za ścianą ktoś łomocze na perkusji i posuwa na basie. W
końcu wydajesz bankiet na własną cześć, bo właśnie zostałeś królową. Albo
hetmanem. Dopuszczasz się impertynencji, bo chcesz nożem pokroić deser w
postaci trzydziestoletniego mężczyzny. Nie wypada, grzechotka to kotka.
sobota, 28 września 2013
O PIETRUSZCE. KAZANIE
Nazwa
owego zioła pochodzi od Imienia Piotr. Takoż
i po czesku: pitruszka, i po
francusku: persil, i po niderlandzku: peterselie, i po rosyjsku i ukraińsku: петрушка, po niemiecku: Petersilie, i po słowacku: petržlen, i po szwedzku: persilja, a nawet po węgiersku: petrezselyem. Tylko
bezbożnicy, heretycy i dogmatycy pietruszkę, nie wiedzieć czemu, zowią parsley albo maydanoz albo salsa.
Bo też o św. Piotra tu
chodzi, który z nieba na ziemię przyniósł ów dar Boży, ziele cudowne. Niektórzy
mówią, iż do polskich ziem pietruszka przywędrowała z krain italskich, przez
królową Bonę razem z kapustą przywieziona. Mylą się oni głęboko! Wiem to z
pewnego źródła, iż inną drogą pietruszka do nas zawitała.
Owoż krąży gdzieś po
świecie "Liber magnum": czarnoksięska księga mistrza Pawła z Pragi,
przez samego Doktora Fausta alias maga Twardowskiego niegdyś czytana. Zmienia
ona swą postać: bywa książką kucharską albo telefoniczną, książką do nauki
języków, powieścią historyczną, romansem dla dam i panien, książką z obrazkami
dla pacholąt, a nawet książką ekonomiczną dla pospólstwa. Ale poznacie ją łatwo,
gdyż na jednej z jej kart sam czart odbił swoje kopyto! Kto by tę księgę otworzył
i w niej czytał, temu diabeł się objawi i spełni każdy jego rozkaz. Student
jeden biedny, co pieniędzy potrzebował na kształcenie umysłu, otworzył księgę i
czarnoksięskie formuły wymówił – a tedy objawił mu się diabeł we własnej, to
jest strasznej postaci! Spojrzyj teraz przez lewę ramię w lustro, czy aby Zły
nie nastaje na twą duszę! Student ów, Piotrem na chrzcie św. nazwany, chciał
pieniędzy, lecz widokiem diabła przelękniony pomyślał o zbawieniu duszy i
wezwał na pomoc swego patrona, św. Piotra i miast powiedzieć: daj mi pieniędzy,
rzekł: daj mi pietruszki. I oto pietruszka ona, magiczne ziele, które członkom
wszelakim moc wielką przydaje! A także - za wstawiennictwem św. Piotra pokój,
pomyślność i szczęście naszym domostwom przynosi. Smacznego i amen.
Na zdjęciu Robert
Żurek w spektaklu Teatru Mumerus "Jarmark cudów" wg scenariusza i w reżyserii Wiesława Hołdysa. Fot.: Artur Łoboda
piątek, 27 września 2013
JAK SIĘ NA KSIĘŻYC DOSTAĆ
"Jak się na księżyc dostać" - sztuka fantastyczno – dydaktyczna dla młodzieży z umoralniającym zakończeniem.
Zapraszam do lektury:
http://mumerus.net/index.php?wide=true&page=jak_sie_na_ksiezyc_dostac.pdf
Zapraszam do lektury:
http://mumerus.net/index.php?wide=true&page=jak_sie_na_ksiezyc_dostac.pdf
Subskrybuj:
Posty (Atom)