niedziela, 30 kwietnia 2023
niedziela, 15 stycznia 2023
O PAWLE SYMPLICJANIE
Wiesław Hołdys
O
Pawle Symplicjanie
Teatr Mumerus: "Manelle". Fot.: Wiesław Hołdys
" Jeśli
dzwon źle wybija, gańba zegarowi"
Paweł Symplicjan
O Pawle Symplicjanie wiadomo tyle, że żył w latach
1577 - 1646, urodził się w Przasnyszu, przebywał w Krakowie, a zmarł w Pułtusku.
Choć i to niepewne, bo nazwisko "Symplicjan" wygląda na pseudonim od łacińskiego "simpl"
czyli "po prostu". Wiemy też, że był jezuitą i spowiednikiem
zakonnic. I pisał: "Szafarnia
obroków duchownych" , "Manelle
Duchowne albo Porządek żywota Chrześcijańskiego", "O
dobrej i szczęśliwej śmierci", "Perła droga, to jest Żywot chrześcijański", " Środki zbawienne do życia pobożnego i wiersz
o różnicy życia światowego", "Wizerunek człowieka umierającego".
wtorek, 13 września 2022
Duch boga wojny się unosi między nami
„Duch boga wojny się unosi między nami”
Rozmowa z Wiesławem Hołdysem z Teatru Mumerus
Maria Piękoś-Konopnicka: Jak powstał pomysł na spektakl „Posiew boga wojny”?
Wiesław Hołdys: Może zacznę od tego, że w 1984 roku w antykwariacie kupiłem wydaną w latach dwudziestych XX wieku książkę doktora Emila Wyrobka Z otchłani chorób, nędzy i upadku: opis schorzeń psychicznych i somatycznych, które zdarzały się przed pierwszą wojną światową, w jej trakcie i po niej. Doktor Wyrobek opierał się tutaj na własnej obserwacji klinicznej – był przecież wybitnym lekarzem – ale także na materiałach prasowych, relacjach i wspomnieniach. Ta książka mnie zafascynowała, bo uświadomiła mi, że wojna jest uaktywnieniem choroby psychicznej lub nerwowej społeczeństwa, która rozwija się w sposób utajony i w pewnym momencie się ujawnia, powodując skutki w postaci chorób psychicznych i somatycznych, epidemii czy też gwałtownie mnożących się chorób wenerycznych. Wzrost zachorowań na kiłę i rzeżączkę był widoczny już przed pierwszą wojną światową, co brało się między innymi stąd, że chodzenie do domów publicznych było czymś zupełnie naturalnym dla mężczyzn z mieszczańskich domów. Kiedy w 2020 roku ogłoszono stan pandemii, odczułem, że społeczeństwo zaczęło żyć w strachu, trochę – jak mi się wydaje – podobnym do tego z okresu pierwszej wojny. Nie w lęku, którego źródła nie znamy, a który powoduje głównie paniczną chęć ucieczki, lecz w strachu właśnie: strach jest ukierunkowany – na przykład przed najeźdźcą bądź wirusem. Wtedy wróciłem do lektury Wyrobka i zacząłem sobie wyobrażać spektakl. Słuchałem też wtedy dużo muzyki i trafiłem na I Symfonię Gustawa Mahlera, w której pojawia się fragment na kształt marszu żałobnego opartego na motywie z popularnej francuskiej piosenki "Panie Janie, niech pan wstanie..." okraszony cytatami z muzyki cygańskiej i klezmerskiej: pogrzeb przechodzący w karnawałowy pochód – i na odwrót.
MPK: Spektakl porusza m.in. trudny temat wpływu wojny na ludzką psychikę. Czy groteska jest odpowiednią formą do takiej narracji?
WH: Jak najbardziej. Wie pani, groteska jest odbiciem świata, tylko w krzywym zwierciadle. Mogę pani odpowiedzieć cytatem. Nikołaj Gogol napisał dramat Rewizor, który jest groteskowym odbiciem państwa na przykładzie społeczności małego miasta, a motto do tej komedii jest takie: “Nie przygaduj zwierciadłu, kiedy masz gębę krzywą” – więc to jest cała odpowiedź.
MPK: W tej opowieści o wojnie nie ma dzieci z kwiatami, które witają żołnierzy, nie ma kobiet, żegnających ich powiewającymi na wietrze chustkami…
WH: … za to są kobiety, które (przepraszam za wyrażenie) spółkują z jeńcami, bo są spragnione mężczyzn, których już od miesięcy nie widziały; są mężczyźni, którzy wpadają w obłęd… Liczba zabójstw, jakich dokonano w Krakowie po pierwszej wojnie i w latach 20., była niewiarygodna, co się zresztą powtórzyło po drugiej wojnie światowej. Żeby było jeszcze ciekawiej: nie wszystkich winnych osądzono i skazano, ale nie dlatego, że nie mieliśmy dobrych sądów: kierowano ich do klinik psychiatrycznych – ludzie ci byli niepoczytalni. Nie tylko ci, którzy brali udział bezpośrednio w działaniach wojennych, jak żołnierze, ale także ci, którzy przeżyli pierwszą linię frontu. Proszę sobie wyobrazić, co by się z panią działo, gdyby mieszkała pani koło Gorlic, gdzie rozegrała się bitwa (bitwa pod Gorlicami, 2–5 maja 1915 r. – przyp. aut.) – jedna z większych bitew pierwszej wojny światowej. Do Gorlic wchodzą Rosjanie, potem Austriacy, a potem Węgrzy. Ciągle coś burzą, jedni mówią tak, inni inaczej, jedni chcą pieniędzy, inni szukają i wieszają szpiegów… Od tego można dostać obłędu!
Nie ma kobiet witających żołnierzy kwiatami – zresztą nie o tym chciałem robić spektakl. Posiew boga wojny nieustannie się odradza. W książce Wyrobka jest tekst o człowieku, który gwałci trupy. I to jest autentyczne i się wielokrotnie powtarzało, i to wiele lat po wojnie. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku grasował w Poznaniu morderca kobiet i nekrofil, który nie dość, że mordował kobiety, to jeszcze wykopywał z grobów zwłoki kobiet, a ich narządy płciowe przyszywał do manekinów, z którymi współżył. Dla mnie on też był – choć nie bezpośrednio – ofiarą wojny. Jego ojciec, więzień Auschwitz, kiedy wrócił z wojny, był chorym psychicznie alkoholikiem, maltretował swojego syna, m.in. organizując w domu apele, jak w obozie. A ten syn za zbrodnie, których później dokonał, został powieszony. Za wojnę koszty psychiczne płacą całe generacje.
MPK: Postaci, które obserwujemy w spektaklu, wydają się wracać z tamtego świata. Czy to, czym jest wojna, ma dla nas charakter moralizatorski?
WH: To znaczy… nie rozumiem, co pani ma na myśli, mówiąc „z tamtego świata”. To znaczy, że z zaświatów?
MPK: Tak, dla mnie były to jakby dusze, które się budzą, albo nie do końca zmarli…
WH: Może coś w tym jest… Gdzieś ten duch boga wojny się unosi między nami. On się materializuje w kimś bądź w czymś. Trochę tak jak w baroku. Może rzeczywiście jakieś strzępy postaci z tamtego świata przyszły do naszego spektaklu.
MPK: W czasach pokoju tworzenie spektaklu o wojnie jest takie bardzo bezpieczne, patrzymy z komfortowego dystansu na to, co się dzieje podczas wojny. Co pan widzi w tym spektaklu, pamiętając o tym, co się dzieje zaraz obok, w Ukrainie?
WH: Premiera „Posiewu boga wojny” odbyła się w grudniu, początek agresji rosyjskiej dwa miesiące później, pod koniec lutego. Kiedy zagraliśmy spektakl w marcu widzowie mówili: „Jakim cudem wymyśliłeś coś tak aktualnego?” Mówiłem: „Nic nie musiałem wymyślać, coś takiego od dłuższego czasu wisiało w powietrzu”. Od dwóch lat, nawet wcześniej: strach przed Covidem, przedtem zamachy terrorystyczne w zachodniej Europie, głównie we Francji w Niemczech, i to prawie codziennie. Jeszcze przedtem Krym, Donbas, Syria, Irak, Etiopia, ISIS i Al-Kaida... Pętla strachu (podsycanego przez niektórych przedstawicieli władzy i część mediów, którzy mówili wprost: „powinniśmy się bać”) zaciska się, potem luzuje, potem znów zaciska, potem znów luzuje... I to cały czas trwało, trwa i pozostawia posiew boga wojny, który – obawiam się – zatruje następne pokolenia.
MPK: Bardzo dziękuję za rozmowę.
Maria Piękoś-Konopnicka
niedziela, 7 sierpnia 2022
MANELLE DUCHOWNE: STRAŻ SAMEGO SIEBIE
PAWEŁ SYMPLICJAN
1577 - 1646
Spowiednik
pułtuski
MANELLE DUCHOWNE: STRAŻ SAMEGO SIEBIE
KRAKÓW
1601
Z
oryginalnego druku na zapis współczesnej polszczyzny transponował Wiesław
Hołdys.
STRAŻ
OCZU
Lekarstwo
na próżne myśli
Oczy
drzwi serca
Człowiek
na co ma patrzyć więcej
Nie wyglądaj bezpiecznie ze swego mieszkania
Aby nie miał do siebie co raz kołatania.
Nie otwarzaj bram twoich łatwie leda komu
Chceszli zostać ze wszystkim wcale nie w swoim domu.
Strzeż swych oczu by zawsze otworem nie stały
Aby na brode twoje głupie nie patrzały.
Bo cokolwiek obacza już nie darmo będzie.
Zwolna myśl zła z rozruchem serce twe posiędzie.
I czego się bez grzechu nie godzi pożądać
Na to zawsze wstydliwie ma oko poglądać.
Oczy serca otwarte miej na się samego
Nie opatruj występków twojego bliźniego.
Nędzę, małość, ubóstwo i twe nikczemności
Zawsze stawiaj przed sobą, tak dojdziesz mądrości.
Stałeś coś
jest, czym będziesz, na to miej baczenie:
Pycha nicość odnosi, nicość wywyższenie.
sobota, 16 lipca 2022
ZMIENNOŚĆ SPRAWIA PRZYJEMNOŚĆ
Życie jest snem i ułudą nietrwałą, chwilową, i
nikczemną. Wszystko jest w ruchu i zmienności. Świat jest na opak wywrócony. Jesteśmy
niczym rzeźby uwięzieni w dramatycznych
gestach lub jako postaci z obrazów pragnące umknąć z ram. Varietas
delectat - zmienność sprawia przyjemność.
To barok. Biblioteki
pełne są nieprzeczytanych barokowych książek (albowiem pisał wtedy kto mógł) -
jak choćby dzieła Pawła Symplicjana, o którym dowiedzieć się można że był
jezuitą, spowiednikiem zakonnic, żył w latach 1577 - 1646 w Krakowie i Pułtusku. Być może
nazwisko Symplicjan sam sobie nadał od łacińskiego "simplex" co
znaczy: łatwy, bezpretensjonalny ,
lekki, naiwny, szczery, zwyczajny,
zwykły. I pewno kimś takim chciał być ksiądz Symplicjan skoro napisał dzieła o
bogato zawiłych, niczym barok tytułach:
"Szafarnia obroków duchownych
", "Manelle Duchowne
albo Porządek żywota Chrześcijańskiego" O dobrej i szczęśliwej śmierci", "Perła droga, to jest Żywot chrześcijański...",
"Środki zbawienne do życia
pobożnego i wiersz o różnicy życia światowego", "Wizerunek człowieka umierającego".
Są tam także dziesiątki ułożonych w rytm
barokowego wiersza porad o czym myśleć: przy ubieraniu się i rozbieraniu, przy
jedzeniu, przy dzwonieniu, przy kładzeniu się i wstawaniu z łóżka, używając
wszelakich dóbr, milcząc i patrząc na świat... I chyba mało kto te księgi przez czterystu lat
nie czytał, skoro - złożone w oryginale tajemniczą dla nas (ale jednak polską) czcionką - nie zostały (poza jednym wyjątkiem:
wierszem o ogniłej głowie) transponowane
na współczesny, czytelny dla dzisiejszego odbiorcy zapis literowy. Część z tych
wierszy będzie można usłyszeć w naszym przedstawieniu, to jest
"Manellach" teatru Mumerus.
Ale barok to nie tylko rymowane wskazówki jak
podążać drogą życia. Barok to także gra z Fortuną, Światem, Ciałem,
Demonami i Czasem - i te alegoryczne
postaci ujrzymy także na scenie. Barok to także groteska szczerząca zęby w
uśmiechu trupiej czaszki, to także rozkładające się wskutek francuskiej choroby
ciała lubieżników i rozkoszników, a także osły poganiające zaprzęgniętych w
chomąta ludzi.
Barok to
także to także szaleństwo czyli "La Follia", jak brzmi nazwa sonat
przeznaczonych do tańca - jedna z nich, najdoskonalsza czyli szaleństwo Antonio
Vivaldiego stało się inspiracją do stworzenia muzyki (wykonywanej na żywo) do
spektaklu "Manelle", którego środki wyrazu rozpostarte są od
bezustannego ruchu i tańca do pulsujących w rytm barokowego wiersza słów.
Barok to bogato zdobiona maska, za którą kryje się
twarz człowieka rozpiętego między grozą, trwogą a rozkoszą. I w naszym spektaklu aktorzy czasem ukrywają
swe twarze za maską.
Wiesław Hołdys
Paweł
Symplicjan
STRAŻ
OCZU
Lekarstwo
na próżne myśli
Oczy
drzwi serca
Człowiek
na co ma patrzyć więcej
Nie wyglądaj bezpiecznie ze swego mieszkania
Aby nie miał do siebie co raz kołatania.
Nie otwarzaj bram twoich łatwie leda komu
Chceszli zostać ze wszystkim wcale nie w swoim domu.
Strzeż swych oczu by zawsze otworem nie stały
Aby na brode twoje głupie nie patrzały.
Bo cokolwiek obacza już nie darmo będzie.
Zwolna myśl zła z rozruchem serce twe posiędzie.
I czego się bez grzechu nie godzi pożądać
Na to zawsze wstydliwie ma oko poglądać.
Oczy serca otwarte miej na się samego
Nie opatruj występków twojego bliźniego.
Nędzę, małość, ubóstwo i twe nikczemności
Zawsze stawiaj przed sobą, tak dojdziesz mądrości.
Stałeś coś
jest, czym będziesz, na to miej baczenie:
Pycha nicość odnosi, nicość wywyższenie.
(1601 r.)
Z XVII -wiecznego
zapisu na współczesny zapis transponował Wiesław Hołdys.
Zrealizowano w ramach
stypendium Ministra Kultury i
Dziedzictwa Narodowego.
Ilustracje w
niniejszym tekście to fragmenty obrazów z Fary w Krośnie.







