piątek, 20 listopada 2020

DŹWIĘKI, KTÓRE PRZEOBRAŻAJĄ SIĘ W ZNACZENIA CZYLI O WDZIĘKU FILOLOGII W TEATRZE

Projekt plakatu: Tetyana Tsupka

W 2015 roku podjęliśmy z aktorami: Anną Lenczewską, Janem Mancewiczem i Robertem Żurkiem oraz muzykiem  Michałem Braszakiem podróż w głąb języka polskiego.

1.

Tekstem wprost prowokującym do zajęcia się nim w teatrze jest "Obiecado"  pochodzący z XV wieku traktat Jakuba Parkosza (albo Parkoszowicza) herbu Godzięba poświęcony zasadom pisowni i fonetyki języka polskiego. Pierwszy, napisany po polsku tekst, poświęcony językowi: 

"Ktho chce pissac doskonale

Jezik polski i tesz prave

Umej obecado moje

Kthorez thak napissal tobe".

Celowo posłużyłem się tekstem nie transkrybowanym na współczesną polszczyznę, tylko odczytanym z rękopisu Parkosza. Ów opisywał, jak wymawiać  poszczególne głoski, a więc "a":

"abi pissal tak krothke a

aa ssovitho qdze ssze wsdluszaa

podłuq theqo bądze pissaan

l'udzy wszystkich ocec adaam".

Proszę zauważyć, że Parkosz rozróżnia krótką i długą wymowę samogłoski - zjawisko obecne do tej pory w języku czeskim, które zaniknęło we współczesnym języku polskim. Co było kolejnym powodem do zajęcia się tym tekstem w teatrze i sprawiło wiele przyjemności aktorom i reżyserowi.

czwartek, 29 października 2020

BEZIMIENNY DEMON DOMOWEGO OGNISKA

 Każdy może sobie wyhodować domowego i pożytecznego ducha. Wystarczy wziąć jajko od czarnej kwoki i czarnego koguta, a potem przez dziewięć dni i nocy trzymać je pod lewą pachą. Przez cały ten czas nie wolno się myć. Z tego jajka wykluje się malutki czart, demon domowego ogniska. Nie wolno nadać mu imienia, bo wtedy ów zniknie i nie będzie z  niego żadnego pożytku.  Niewiarygodnie zdolne stworzenie - wszystkiego potrafi się w mig nauczyć! Ale trzeba o niego dbać: podzielić się z nim okruszyną każdego jedzenia i kroplą każdego picia. Pod  żadnym pozorem nie można na niego krzyczeć ani przy nim kląć - bo wtedy okrutnie się zezłości i dmuchnie w twarz ogniem. Dobrze wychowany duch to szczęście w domu, gdyż wszystko potrafi zaczarować i odczarować, a także pomaga wygrać w karty albo na loterii. 

Wiesław Hołdys


wtorek, 27 października 2020

BEZWZGLĘDNOŚĆ LICZB

 Ten wpis jest - przyznaję - trochę prowokacyjny, ale sztuka myślenia polega także na poddawaniu w wątpliwość ogólnie obowiązujących poglądów.

Będzie o liczbach, a liczby to najbardziej bezwzględna rzecz we wszechświecie. Otóż w dniu 14 marca 2020, kiedy wprowadzano daleko idące ograniczenia w związku z koronawirusem w Polsce odnotowano 36 zakażeń covid-19, a zmarły 3 zakażone osoby (nie podawano wtedy, czy wszystkie miały tzw. choroby współistniejące, czy też nie).  Łącznie mieliśmy w Polsce 125 osób zakażonych koronawirusem. Po dwóch miesiącach, kiedy zaczęto stopniowo wycofywać się z tych ograniczeń, czyli np. w dniu 18 maja (wtedy chyba otwarto restauracje, bary, kawiarnie etc.) covidem zakaziło się 356 osób, a zmarło 11 osób (również nie podano ile miało tzw. choroby współistniejące).  

Wzrost do 320 przypadków dziennie - przypominam, że w tym czasie obowiązywał prawie pełny lockdown, a granice były zamknięte. W tym dniu w Polsce odnotowano łącznie 18 885 zakażeń od początku epidemii. Co prawda premier twierdził, że dzięki obostrzeniom w tym czasie uratowano życie 20 tysiącom Polaków, ale nie był łaskaw poinformować skąd wziął takie dane. A może uratowano życie 200 tysiącom?  A może 20?

czwartek, 15 października 2020

STROICIEL W DZIECIĘCYM SADZIE

Oglądam sobie rosyjski serial z 2005 roku wg "Mistrza i Małgorzaty" (moim zdaniem całkiem niezły, przede wszystkim w większości znakomity aktorsko, a Oleg Basiłaszwili w roli Wolanda to.. nawet nie umiem opisać), oglądam i zgrzytam zębami czytając polskie napisy, aż w końcu zawyłem! Otóż Mistrz mówi, że wynajął dwa pokoje od - w oryginale: "строительa". Każdy, kto choć w minimalnym stopniu zetknął się z językiem rosyjskim, wie co słowo to znaczy - Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski, autorzy kongenialnego polskiego przekładu oddają to jako "przedsiębiorca budowlany". A w napisach czytam, że wynajęto od "stroiciela". Tak, tak jest po polsku napisane: "stroiciela"! Autorem tego przekładu jest Grzegorz Pieńkowski.

Do tej pory ulubioną perłą przekładów z rosyjskiego było to, jak Łukasz Drewniak napisał, że Sznur (taki znakomity rosyjski poeta i muzyk) w dzieciństwie uczęszczał do "dziecięcego sadu". Niewtajemniczonym wyjaśniam, że детский сад to po polsku przedszkole.

środa, 30 września 2020

DEMONY NASZYCH PÓL I DOMÓW


 

LICHO

 

Licho jakieś chodzi po świecie.

Przyszło na kolację i wszystkim łyżki z rąk powytrącało, a co było nagotowane do zjedzenia -  pożarło.

A potem spragnione wyssało ze wszystkich krew, zostawiwszy tylko jedno niemowlę w kołysce na rozmnożenie.

Uczeni ludzie mówią, że to licho to nic innego, jak tylko upiór człowieka o dwóch duszach - dobrej i złej. Ta dobra umiera, a ta zła chodzi po świecie i straszy.

A jak ta zła dusza umrze, to ta dobra wcale ludziom nie szkodzi, tylko nocami upiór przychodzi na bliskich się popatrzeć. Czasami nocne duchy dają nawet ludziom pieniądze. Dlatego niektórzy modlą się, aby nocne duchy ich wspomagały.

A są tacy, co twierdzą, że Licho to istota w ogóle dla człowieka nieszkodliwa, a jeśli już człowiek na widok Licho się pochoruje - to tylko z przestrachu.  

 

środa, 23 września 2020

OSOBISTOŚCI DROHOBYCZA

 

Burmistrz Drohobycza, Jan Niewiadomski, fot.: archiwum rodzinne 

1.

Pozwolę sobie zaryzykować pewną tezę - ryzykowną, ale podpartą doświadczeniem i obserwacją. Otóż postać Bruno Schulza jest dla miasta Drohobycza błogosławieństwem: jego twórczość znana jest niemal na całym świecie, a do Drohobycza przyjeżdżają pielgrzymki fanów, tropiących topograficzne ślady jego twórczości, przechadzających się po niewielkim odcinku ulicy Stryjskiej, aby odnaleźć tam choćby resztki Ulicy Krokodyli. Nawiasem mówiąc, w utworach Schulza nie ma prawie w ogóle nazw ulic, placów czy innych miejsc - mało tego: niegdzie nie jest napisane, że akcja dzieje się w Drohobyczu. A mimo to ludzie chodzą po tych nienazwanych miejscach,  tak opisanych sugestywnie i szczegółowo w "Sklepach cynamonowych" czy "Sanatorium pod Klepsydrą" - i konkretnie istniejących we współczesnym Drohobyczu.

Twórczość Bruno Schulza jest także przekleństwem dla Drohobycza, dlatego że przyczyniła się ona do stworzenia dość powszechnych fałszywych stereotypów na temat tego miasta (na co oczywiście Bruno Schulz zamordowany na długo wcześniej, zanim jego dzieła były powszechnie znane na całym świecie, nie miał żadnego wpływu). Pierwszy stereotyp: małe, nędzne miasteczko. Nieprawda: to nigdy nie było (ani nie jest) małe miasteczko, a tym bardziej nędzne - wystarczy choćby przypomnieć boom naftowy z przełomy XIX i wieku. Drugi stereotyp - żydowskie miasteczko. Częściowa prawda: żydowskie, ale także polskie i ukraińskie. Postać Bruno Schulza, geniusza literatury przysłoniła także inne postaci związane z Drohobyczem - wystarczy choćby wymienić Kazimierza Wierzyńskiego, Iwana Franko, Leopolda i Maurycego Gottliebów, Artura Grottgera, Jerzego Kotermaka,  Hermana Liebermana, generała Stanisława Maczka, Wacława Rzewuskiego, Alfreda Schreyera, Michała Tokarzewskiego Koraszewicza. A także Jana Niewiadomskiego.

czwartek, 10 września 2020

GRAJ SZOSTAKOWICZA ALBO ZDYCHAJ

 

Rys.: Wiesław Hołdys (awers ulotki do spektaklu "Dziś umarł Prokofiew")

1.

Sergiusz Prokofiew zmarł 5 marca 1953 roku. Wydana w 1960 roku Mała Encyklopedia Muzyki jako datę jego śmierci podaje 4 marca – bo 5 marca mógł umrzeć tylko jeden człowiek[1].

W kilka dni później odbył się pogrzeb tego ważniejszego nieboszczyka. Jerzy Hoffman, reżyser, który w tym czasie studiował w Moskwie, był świadkiem tego pogrzebu: