środa, 12 listopada 2014

JAM WYKLUCZONY

"Jak wynika z raportów socjologów, przeciętny Polak nie interesuje się sztuką. Z teatru została wykluczona znacząca grupa potencjalnych odbiorców, nieprzyswajających stosowanej przez młodych reżyserów estetyki" (Zdzisław Pietrasik, Bilet do kina Polska, Polityka nr 44/2014).

To o mnie. Po pierwsze, bom przeciętny, po drugie - bo nie przyswajam podobnych do siebie jak krople wody ze ścieku spektakli, w trakcie oglądania których ogarnia mnie nie zgorszenie ani oburzenie - tylko monstrualne znudzenie. Czyli zaliczam się do wykluczonych.  Ale lękam się, że owi młodzi reżyserzy, zabiorą się za takich jak ja wykluczonych z teatru i zrobią o nas spektakl. Co więcej - nieźle na tym zarobią. 

piątek, 31 października 2014

SONDAŻ

My ze szwagrem postanowili zrobić sondaż. To znaczy się rozpytać i podpytać, na którego kandydata na prezydenta Krakowa (my są z Huty) chcą głosować. Potem by my napisali, że my są Instytut Badania Społeczeństwa albo inne cholerstwo, wysłali do mendów, to znaczy - do mediów - a oni by nam dali za to hajs. Najpierw ja się zapytał szwagra, a potem szwagier mnie - i już my mieli dwa głosy. A potem my poszli do baru w Hucie. Poszli i pytamy: "Oddasz głos na tego a tego kandydata?" i tylko słuchamy, jak który mówi i ino ptaszki na papiórku robimy. Ale kiedy my zapytali "A na profesora Jacka Majchrowskiego zagłosujecie?" - usłyszeli my: "A w mordę chcecie?". To chyba nie będziemy robić dalej tego sondażu, nie?

środa, 29 października 2014

DIALOG W SUPERMARKECIE

Kasjerka, lat ok. 50, na plakietce imię "Alicja"

KLIENT podając zakupy
Alicja w krainie czarów?
KASJERKA
Nie. Po drugiej stronie lustra.

wtorek, 21 października 2014

O GWARACH

Onego czasu poszliśmy w mieszanym polsko-węgiersko towarzystwie do kawiarni. Gwarzyliśmy o gwarach, ze szczególnym uwzględnieniem gwar pogranicza serbsko- bułgarskiego, korzystając z pomocy tłumacza. A kiedy podeszła  kelnerka, ja - chcąc zaimponować zebranym - złożyłem zamówienie po śląsku (odmiana stosowana przez Hanysów): "Jo se dom sam jednom halbe piwa". A ona  na to: "Nie lubię niemieckiego!".

sobota, 18 października 2014

ZABIJACZKA

Czeska spécialité de la maison, czyli weekendowa zabijaczka. Świnie kwiczą, noże błyszczą, piwo się leje, dehowa hudba rżnie i huczy, dzieci radośnie kwilą i świergoczą, pary żwawo ruszają w rytm polki. W menu: tradycyjna zabijaczkowa zupa (o ile pamiętam na krwi ubitego), świeży salceson i pasztet, krupniok albo kiszka albo kaszanka (czyli jelitko), zabijaczkowy talerz, pieczone żeberka na miodzie, golonka w piwie i wiele innych. Na deser kołacz ze strudlem. Świniobicie.

niedziela, 21 września 2014

MECZ

Zakodowane mecze oglądałem pierwej w ten sposób, że puszczałem sobie w kompie relację tekstową, a jako ścieżkę dźwiękową transmisję z komentarzem arabskim. Oglądać się tej transmisji nie dało, bo ekran zasłonięty był różnymi "Downolad", "Play now", "Watch", "Wygrałeś milion" - a jak się na to kliknęło, to albo była transmisja ligi kuwejckiej, albo propozycja wysłania esemesa.  
Ale w końcu przyszedł półfinał. Co było robić? - postanowiłem pójść do knajpy, gdzie jest transmisja odkodowana. W pierwszej nie można było wetknąć przysłowiowej szpilki, że się tak wyrażę, ale za to w drugiej załapałem się na stojące miejsce pod ścianą.

sobota, 13 września 2014

STRIPTIZ

Piątkowego, wrześniowego, ciepłego  wieczoru przechodziliśmy wraz z kolegą Janem przez krakowski rynek. Kiedy dochodziliśmy do Bazyliki Mariackiej, zza rogu kościoła wyskoczył młodzieniec (wydawało się, jakby ów młodzian wyskoczył wprost z kościoła, ale przecież świątynia o tej porze jest zamknięta), zastąpił nam drogę i z chytrym uśmiechem zapytał: "Striptiz"?