niedziela, 29 stycznia 2017

Mumerus: MUMERUS W STYCZNIU 2017 I KRÓTKIE PODSUMOWANIE ROK...

To o sobie, bo jestem szefem i re zyserem tego teatru:

Mumerus: MUMERUS W STYCZNIU 2017 I KRÓTKIE PODSUMOWANIE ROK...: W styczniu wznawiamy naszą działalność spektaklem "Głupia mąka wariatów": 30.01.2017, godz. 19:00, Teatr Zależny, Kraków, Kanon...

poniedziałek, 23 stycznia 2017

GAPIĘ SIĘ NA ZIEMIĘ OBIECANĄ


Obejrzyj kilka minut video: Ziemia obiecana, scena w teatrze , a potem przeczytaj ten tekst.
Dla mnie ten kawałek "Ziemi obiecanej" (scena w teatrze, od 4:30) dzieje się nie tylko w Łodzi pod koniec XIX wieku, ale także w Cieszynie w maju 1974 (kręcony był w miejscowym Teatrze im. Mickiewicza): przekwitają magnolie, a uczniów I Liceum Ogólnokształcące im. Antoniego Osuchowskiego w Cieszynie zaangażowano w charakterze statystów. Niezależnie od asów, tuzów i atutów polskiego filmu tamtego czasu (a jest to niezgorsza talia) wpatruję się w twarze: koleżanki i kolegów z szkół średnich, miejscowych meneli i cieszyńskich szlifierzeybruków, aktorów Teatru Polskiego w Bielsku, aktorów Teatru Kolejarza w Krakowie, tancerek z koła baletowego w Bielsku (i chyba z Cieszyna też). Nie liczę już ile razy wpatruję się w kurtynę pożyczoną z teatru w Bielsku, słucham absurdalnej piosenki o Florci (swoją drogą - czy ktoś wie, co to za piosenka), słucham gry na pile, patrzę na siebie młodszego o dziesiąt lat, jak z przyklejonymi wąsami i z plastronem przemykam się, nieostry, za plecami Olbrychskiego... Obraz - film - wspomnienie. W Wajdę wpatrywałem się jak w boga, jak opierając się o barierę kanału orkiestrowego, paląc cygara i sporty mówił do aktorów: "Zagrajcie mi to pięknie.Róbmy zdjęcie". On chyba też mnie zauważył, bo posłał mnie po herbatę za którą zapłacił 25 złotych. 
To chyba najlepsza scena dziejąca się w teatrze, jaka została pokazana w filmie - no, może "Kabaret' Fosse'a może się z tym równać.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

O ZDZICHU


Cicho, bo przyjdzie Zdzicho!

ŚLADY EGZYSTENCJI CZYLI CZESKIE RACHUNKI ZA PIWO

Siadasz w hospodzie, kelner pyta: "piweczko", albo "mate nejakie przanie?", albo nie pyta w ogóle, tylko stawia przed tobą kufel piwa i stawia pionową kreskę na małej karteczce, jak piwo się kończy, to kelner stawia następne (czasem pyta "jeszcze jedno?", ale to fakultatywnie), i znów stawia kolejną pionową kreskę. I tak aż do końca, aż położysz podstawkę na kuflu, albo wpadniesz pod stół (w czeskiej hospodzie to nic dziwnego), albo sam poprosisz o rachunek. Wtedy kelner (albo kelnerka) przekreśla pionowe kreski kreską poziomą, liczy te piony, a ty płacisz.  

piątek, 2 grudnia 2016

BILET RĘCZNIE PISANY

Bilet na przejazd pociągiem podmiejskim z Krakowa Bieżanowa Drożdżowni do Krakowa Głównego, 3 marca, 1985 rok. Wypisany ręcznie, bo od czasu zmiany cen biletów w listopadzie 1984 drukarki komputerowe (już wtedy były!) przestały działać, automaty się popsuły, a z biletów na kartonikach magazynowanych w wielkich szafach zrezygnowano.

niedziela, 13 listopada 2016

O CHODZENIU PO SCENIE (Z AUTODEMASKACJĄ NA KOŃCU)


Ten rysunek - jeśli potraktować go jako schemat sceny odnosi się także,do zachowań aktorów podczas prób, a potem na spektaklach (co potwierdzam 30-letnia praktyką w zawodzie reżysera).
Aktorzy obdarzeni dużym ego zawsze na początku włażą na środek sceny, przed wejściem robiąc tzw. dramatyczną pauzę, celem wyakcentowania owego ego. Jedyny sposób na to, aby ich ze środka przegonić - to zabrać stamtąd światło, wtedy będą krzyczeć: "Swiatełko na mnie, proszę!, trzeba im odpowiedzieć, że się reflektor zepsuł - będą się wtedy błąkać po scenie , mówiąc "szukam światła". Ale przynajmniej nie będą stać stadnie na środku.
Są też tacy, którzy łażą lunatycznie po proscenium - jest to przedświadoma gra aktorska, która bardzo rzadko zmienia się w świadomą.
Z tym superego - czarnym charakterem po prawej niezupełnie się zgadzam, aczkolwiek zetknąłem się i z takimi, którzy stawali na tym miejscu spoglądając spode łba na partnerów (a na reżysera w szczególności), jakby wszystkim kolektywnie chcieli spuścić wpierdol.
Bardziej jednak ta przestrzeń zgadza się z przestrzenią po lewej, to znaczy z przestrzenią aktorów, którzy aktorstwo wyparli ze swojej świadomości i grają w sposób niepostrzeżony i tajny - przemykając jak najbliżej kulis, jakby chcieli uciec ze sceny i schować się za tymi kulisami, a najchętniej to porobić na drutach w garderobie.
Zbliżamy się do tyłów sceny - czyli nieświadomych aktorów. Wydaje im się, że skoro są w tyle sceny, to ich nie widać, a więc dłubią w nosie, szeptem obgadują kolegów, a nawet zasypiają. Niektórzy liżą szafę.
No i w końcu autodemaskacja (coming out?): moje ulubione miejsce to sfera ID. Lubię aktorów w cieniu i mroku i w ogóle w tyle tyłów. Gdyż (cytuję Wikipedię): "Id reprezentuje wewnętrzny świat subiektywnych doznań i nie posiada żadnej wiedzy o rzeczywistości obiektywnej." I jeszcze jak dowiedziałem się, że odpowiednikiem jest "Id" komponent dziecka to na pewno tyły, mroki i cienie to moja piaskownica. Przecież jakoś musiałem sobie zapracować na ksywę "książę ciemności" używaną przez aktorów mojego małego, podziemno - piwnicznego teatru.
PS. Rysunek pochodzi z książki Davida Wilesa "Krótka historia przestrzeni teatralnych", PWN 2012, którą czyta się (w świetnym przekładzie Łukasza Zaremby) znakomicie - polecam!