niedziela, 6 listopada 2016

PANNY NA WYDANIU


To zdjęcie przedstawia panny na wydaniu, najprawdopodobniej z Żywca, Wiednia, Bielska i okolic. Jest też na nim moja prababcia, Adela Katzer, Niemka z Wiednia, która osiadła w Żywcu, gdzie znalazła męża, Karola Wojtyłę. Zrobione ono zostało na przełomie XIX i XX., w śląskim Bielsku, w atelier Robert Schreinzer & Sohn, Hotel Nordbahn, Banhofstrasse. Na odwrocie zdjęcia nadruk informujący o tym, że negatyw pozostaje w archiwum, i że zawsze będzie można z niego zrobić kopię.  Zwraca uwagę delikatność spojrzenia i nadzieja, co do przyszłości w oczach tych panien. Znam dalsze losy przynajmniej jednej z osób na fotografii: w miarę dostatnie życie przed wojną, dwoje synów, ocalenie zbiegłej z lwowskiego getta Żydówki, śmierć męża, śmierć synowej, uwięzienie przez UB, przepadek mienia (które potem zwrócono), śmierć na raka.
Delikatne parasolki w rękach, kapelusze zdobione fantazyjnymi wstążkami, dobór koloru sukien i ustawienie ich w kompozycję. Fotograf wiedział chyba wszystko o świetle, obdarzony ,malarską wrażliwością. Kiedy patrzę na ten obraz, a potem zamykam oczy, to w powidoku przez 1-2 sekundy jawi mi się obraz Witolda Wojtkiewicza "Medytacje".

środa, 2 listopada 2016

JÓZEF ZYZAK GRA Z KSIĘDZEM W KARTY

Józef Zyzak to ten pierwszy po lewej, mój pradziadek. Ksiądz w środku, z papierosem w ustach, wistujący - to ksiądz Moliński. Ten po prawej, z papierosem w lufce, dyskretnie zerkający w karty księdza to p. Moliński. Zdjęcie zrobione w Żywcu, w latach międzywojennych. Nigdy nie widziałem żadnego z nich, wszyscy zapewne umarli przed moim urodzeniem, ale dzięki mojej Mamie, która na kilka lat przed śmiercią zebrała i opisała zdjęcia rodzinne - żyją czasem fotografii. Widzę i odczuwam ten czas zawarty w kilku sekundach przed i po zrobieniu zdjęcia i jego motorykę: radość księdza z powodu przypuszczalnie zdobytej lewy, chytry i maskowany uśmiech zaglądającego mu w karty jego - sądząc po nazwisku - krewnego, pewność siebie i spokój gospodarza (jak przypuszczam) tj. mojego pradziadka. Za kilka lat ten spokój zostanie zniszczony - ale postaci z fotografii jeszcze tego nie wiedzą. Chyba grają w tysiąca.
Dziś Dzień Zaduszny.

Studnia Trzech Braci: PIWOWARZY I ROBOTNICY Z CIESZYŃSKIEGO BROWARU

Studnia Trzech Braci: PIWOWARZY I ROBOTNICY Z CIESZYŃSKIEGO BROWARU: Piwowarzy, mechanicy i robotnicy cieszyńskiego browaru. Zdjęcie z połowy lat pięćdziesiątych, a ten postawny mężczyzna z papierosem w ręc...

sobota, 29 października 2016

NA UBÓJ


 Chodzi za mną ten fragment prozy od blisko trzydziestu lat. To początek powieści czeskiego pisarza Martina Harnička "Mięso" w kongenialnym przekładzie Janusza Andermana. Autor, sygnatariusz Karty 77, potem wyemigrował z Czechosłowacji do RFN jest słabo w Polsce znany, ukazało się chyba tylko "Mięso" w drugim obiegu, poza cenzurą, w 1984, w wydawnictwie "Przedświt" i w emigracyjnym wydawnictwie Veto Verlag Berlin w 1985.

sobota, 10 września 2016

COPYPASTA

Najgorszy nowotwór językowy (przed chwilą zetknąłem się po raz pierwszy): "COPYPASTA" - jeszcze odmieniane: "copypasty", "copypastą", "copypaście" itp.Żeby nie być gołosłownym cytuję zdanie - potworek (autentyk): "Rozmawiamy z reżyserem, który dostał 110 tys. złotych na ekranizację copypasty o ojcu wędkarzu"

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

OGRAĆ


Ze słownika dziennikarzy i komentatorów sportowych powoli znikają słowa "wygrać" i "zwyciężyć" na rzecz "ograć". Przeczytałem przed chwilą, że nasi siatkarze zostali ograni przez Rosjan i muszą ograć kogoś tam, aby zostać w grze. Słowo to bardziej pasuje do karcianego stolika, kojarzy się z szulerem i oszustem lub - w najlepszym razie - cwaniakiem. W ten sposób, nieświadomie zresztą, zdradzają się u używający tego słowa. Znak czasu - nie chodzi o to, żeby "wygrać" i być lepszym, tylko "ograć" i być bardziej cwanym.