poniedziałek, 25 lipca 2016

LIST OD SUPER SZLAUCHA

Dostałem od Super szlaucha (tak się podpisał) list elektroniczny następującej treści (niezbędne skróty pochodzą ode mnie):
Nie ma więcej plączących się węży!
Tu jest magiczny wąż ogrodowy! W czym jest lepszy od innych węży?
Z tym wężem, praca jest wesoła, ten wąż nie będzie ci się plątał pod nogami!
Wąż nie tylko jest praktyczny ale też dobrze wygląda! Do wyboru trzy kolory, i dwa rozmiary (30 m i 60 m).
Nie marnuj swoją energię na zwykłe węże, my oferujemy tobie wygodne i praktyczne rozwiązanie!

sobota, 9 lipca 2016

ZA ZERO ZŁOTYCH

Czy już szlag trafił takie sformułowania jak: "za darmo", "gratisowo", "bezpłatnie" etc. na rzecz upiornego "za zero złotych" powtarzanego na lewo i na prawo przez grasujących w mediach ćwiećinteligentów? Inna sprawa, że "za zero złotych" pasuje do innego potworka językowego ulubionego przez wyżej wymienionych - pleniącego się słowa "zgarnąć" będącego znakiem firmowym (by nie rzec - brandem) żulii i cwaniaków oraz oszustów wszelakiej maści. 

ZBRIFOWANIE

Usłyszane w telewizji od jakiegoś posła:
"Prezydent Obama będzie na pewno zbrifowany i poinformowany".
Po jakiemu to jest? I co to znaczy (jeśli coś znaczy)?

środa, 29 czerwca 2016

W KRAKOWSKIEJ KAWIARNI

Kelnerka niesie tacę z filiżanką kawy. Naraz zatrzymuje się niezdecydowana.
JA (od stolika)
Biała kawa to dla mnie!
KELNERKA
Wiem, ale mucha wpadła do kawy.
JA (żartem)
Ale ona dużo nie wypije.
KELNERKA (poważnie)

To co, podać?

środa, 23 marca 2016

ODCHODZĄCY AKTORZY


Dzień po dniu zmarło dwóch aktorów, którzy - poza tym, że byli świetni w swoim fachu - byli także ludźmi ... brakuje mi słowa: o niezwykłej uczciwości, kryształowi, spolegliwi, otwarci... ciągle to nie to. Znałem ich obu, słabo, ale znałem.
Andrzeja Makowieckiego poznałem końcem lata 70. we Wrocławiu przez Helmuta Kajzara, Widziałem "Oborę" Kajzara w jego reżyserii - czyste, aktorsko piękne i strasznie śmieszne przedstawienie. Potem pracowałem z nim w 1999 r. w jury festiwalu "Na granicy" w Cieszynie. Wtedy zacząłem go podziwiać za umiejętność wypowiadania się o spektaklach i aktorach , które mu się nie podobały z - paradoksalnie - szacunkiem dla tych spektakli i aktorów. Odniosłem zresztą wrażenie, że z większym szacunkiem (i pewną sympatią nawet) wyrażał się się o tym co mu się nie podoba niż podoba.

Marka Bargiełowskiego poznałem w 1991, kiedy ówczesne władze województwa tarnowskiego wywalały mnie z dyrekcji Teatru im. Solskiego, a Marek Bargiełowski przyjechał do Tarnowa, aby w imieniu prezesa Andrzeja Łapickiego wyrazić opinię ZASP na ten temat. Przede wszystkim spotkał się ze wszystkimi, którzy mieli coś z tym wspólnego: z władzami, z aktorami, miejscowymi dziennikarzami i twórcami, w końcu ze mną. Zapoznał się z każdym dokumentem i materiałem prasowym. Niezwykła umiejętność słuchania wszystkich i dopiero na tej podstawie wyciągania wniosków. Poświęcił temu kilka dni w Tarnowie, potem poprosił o spotkanie ze wszystkimi, gdzie nb. został przez pewne osoby obrażony i znieważony. Co zresztą nie zrobiło na nim wrażenia, napisał opinię na ten temat, opierając się na zebranym materiale i rozmowach z ludźmi (korzystną dla mnie), co z kolei na władzach nie zrobiło wrażenia, bo i tak mnie wylali. Potem jeszcze długo z władzami tymi korespondował, jakby nie mogąc odpuścić sobie tego, że jego opinia została po prostu zlekceważona.

Odszedł kawałek niegdysiejszego, teatralnego świata.

niedziela, 6 marca 2016

PORTRET ŚLUBNY

Jestem niedzielnym naiwnym malarzem prymitywnym. A ten obraz zatytułowałem "Portret ślubny", olej na tekturze, namalowałem jakieś 20 lat temu.