Usłyszane w telewizji od jakiegoś posła:
"Prezydent Obama będzie na pewno zbrifowany i poinformowany".
Po jakiemu to jest? I co to znaczy (jeśli coś znaczy)?
sobota, 9 lipca 2016
środa, 29 czerwca 2016
W KRAKOWSKIEJ KAWIARNI
Kelnerka niesie tacę z filiżanką kawy. Naraz zatrzymuje się niezdecydowana.
JA (od stolika)
Biała kawa to dla mnie!
KELNERKA
Wiem, ale mucha wpadła do kawy.
JA (żartem)
Ale ona dużo nie wypije.
KELNERKA (poważnie)
To co, podać?
sobota, 2 kwietnia 2016
środa, 23 marca 2016
ODCHODZĄCY AKTORZY
Dzień po dniu zmarło dwóch aktorów, którzy - poza tym, że byli świetni w swoim fachu - byli także ludźmi ... brakuje mi słowa: o niezwykłej uczciwości, kryształowi, spolegliwi, otwarci... ciągle to nie to. Znałem ich obu, słabo, ale znałem.
Andrzeja Makowieckiego poznałem końcem lata 70. we Wrocławiu przez Helmuta Kajzara, Widziałem "Oborę" Kajzara w jego reżyserii - czyste, aktorsko piękne i strasznie śmieszne przedstawienie. Potem pracowałem z nim w 1999 r. w jury festiwalu "Na granicy" w Cieszynie. Wtedy zacząłem go podziwiać za umiejętność wypowiadania się o spektaklach i aktorach , które mu się nie podobały z - paradoksalnie - szacunkiem dla tych spektakli i aktorów. Odniosłem zresztą wrażenie, że z większym szacunkiem (i pewną sympatią nawet) wyrażał się się o tym co mu się nie podoba niż podoba.
Marka Bargiełowskiego poznałem w 1991, kiedy ówczesne władze województwa tarnowskiego wywalały mnie z dyrekcji Teatru im. Solskiego, a Marek Bargiełowski przyjechał do Tarnowa, aby w imieniu prezesa Andrzeja Łapickiego wyrazić opinię ZASP na ten temat. Przede wszystkim spotkał się ze wszystkimi, którzy mieli coś z tym wspólnego: z władzami, z aktorami, miejscowymi dziennikarzami i twórcami, w końcu ze mną. Zapoznał się z każdym dokumentem i materiałem prasowym. Niezwykła umiejętność słuchania wszystkich i dopiero na tej podstawie wyciągania wniosków. Poświęcił temu kilka dni w Tarnowie, potem poprosił o spotkanie ze wszystkimi, gdzie nb. został przez pewne osoby obrażony i znieważony. Co zresztą nie zrobiło na nim wrażenia, napisał opinię na ten temat, opierając się na zebranym materiale i rozmowach z ludźmi (korzystną dla mnie), co z kolei na władzach nie zrobiło wrażenia, bo i tak mnie wylali. Potem jeszcze długo z władzami tymi korespondował, jakby nie mogąc odpuścić sobie tego, że jego opinia została po prostu zlekceważona.
Odszedł kawałek niegdysiejszego, teatralnego świata.
niedziela, 6 marca 2016
PORTRET ŚLUBNY
Jestem niedzielnym naiwnym malarzem prymitywnym. A ten obraz
zatytułowałem "Portret ślubny", olej na tekturze, namalowałem jakieś 20
lat temu.
sobota, 27 lutego 2016
CZYNNY ŻAL WRAZ Z DENUNCJACJĄ
To nie jest
fragment podręcznika hiszpańskiej inkwizycji - to przepisy podatkowe w Polsce w 2016 roku:
"Podatnik może zapewnić sobie bezkarność poprzez
złożenie tzw. czynnego żalu, czyli dokumentu powiadamiającego urząd o popełnieniu
czynu zabronionego. Prawidłowo złożony czynny żal uwalnia od odpowiedzialności
karnej.
Czynny żal jest prawnie uregulowany w Kodeksie karnym
skarbowym w art. 16, w którym czytamy, że karze za przestępstwo skarbowe lub
wykroczenie skarbowe nie podlega sprawca, który po popełnieniu czynu
zabronionego zawiadomił o tym organ powołany do ścigania, ujawniając istotne
okoliczności tego czynu, w szczególności osoby współdziałające w jego
popełnieniu."
czwartek, 18 lutego 2016
ANTYSŁITFOCIA
Kobieta: korale, koronkowa spódnica, toczek. Mężczyzna:
mistrzowsko związany plastron, wykrochmalony kołnierzyk, zegarek na łańcuszku,
w ręce cygaro. Jej drobna dłoń spoczywa na jego wielkiej dłoni. Oboje uczesani
z przedziałkiem, w oczach pewnego rodzaju wyższość i pewność własnego
jestestwa.
To moi pradziadkowie, Maria i Józef Zyzakowie, mieszczanie
żywieccy, zdjęcie z 1920 roku. Kiedyś to się chodziło do fotografa, pozowało,
zatrzymywało czas. Teraz, pożal się Boże, cyka się słitfocie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

