sobota, 16 listopada 2013
KIT - KOT CZYLI JAK PRZEŻYŁEM SPEKTAKL
W lipcu 2012 graliśmy "Panopticum wyobraźni" według "Rękopisu znalezionego w Saragossie" Jana Potockiego w dawnej posiadłości Fredrów w Beńkowej Wiszni k/Rudek. To dzisiaj Ukraina. Gramy, gramy zaludniając przestrzeń dworku i położonego przy nim parku postaciami z wyobraźni Potockiego: Wisielcami, Cyganami, Geometrami, Kabalistami, Orlandynami etc., aż tu zjawia się miejscowy Kit. Czyli Kot: dwa metry wzrostu, rubacha w wyszywankę i trzy dni picia w oczach. Widzi i krzyczy, że to profanacja, że on w dzień św. Jura na takie rzeczy nie pozwoli, szarpie aktorów. Szczególnie przyczepił się do jednego z nich, gdyż Kit - Kot stwierdził, że jest diabłem i chciał, żeby ten zdjął buty i pokazał, czy nie ma - zamiast stopy - kopyta. W końcu miejscowi organizatorzy, którzy wiedzieli kto zacz, bardzo szybko zaczęli zabierać się za usuwanie Kita, na co ten krzyknął, że on idzie, ale jeszcze tu wróci i to z kałachem i zrobi z nami porządek. Dość szybko skończyliśmy spektakl i błyskawicznie - ale zachowawszy życie - umknęliśmy z Beńkowej Wiszni.
środa, 13 listopada 2013
WAWELSKA TĘCZA
Ponieważ w Warszawie ciągle palą
tęczę na pl. Zbawiciela, myśli się o przeniesieniu jej do Krakowa. Ja w tym temacie.
Koncepcja jest taka: widziałbym początek tęczy na złotym dachu Kaplicy
Zygmuntowskiej, potem idzie ona nad Wawelem i Wisłą, a kończy na dachu Centrum
Kongresowego - spajając w ten sposób tradycję i nowoczesność. Na szczycie tęczy
umieszczony jest Smok Wawelski, a pod Smokiem z nurtów Wisły wyłania się co
godzina, przy dźwiękach Hejnału Mariackiego - Orzeł Biały trzymający w dziobie
Wandę, co nie chciała Niemca.
Powyższe fotografie przedstawiają plastikową głowę Kazimierza Wielkiego, która do niedawna zdobiła Wawelskie Wzgórze.
wtorek, 12 listopada 2013
Z AKADEMII WYNALAZCÓW P.W. JONATHANA SWIFTA
REWELACYJNY KUBEK SAMOMIESZAJĄCY!
Zagubiona łyżeczka w biurze? Nie chce Ci się mieszać?
Kubek sam wymiesza znajdującą się w nim herbatę, kawę itp.
CHCESZ OGOLIĆ SWETER?
Znakomicie zrobi to Golarka Akumulatorowo-Sieciowa do Swetrów. Usuwa też włosy z członków rodziny i sierść ze zwierząt domowych!
BĄDŹ EKOLOGICZNY I ZGNIATAJ, ZGNIATAJ, ZGNIATAJ...
Zgniatarka Press zgniata wszystkie butelki od pojemności 0,3 do 2,5 litra, a także cysterny.
Rabaty!!!
Zagubiona łyżeczka w biurze? Nie chce Ci się mieszać?
Kubek sam wymiesza znajdującą się w nim herbatę, kawę itp.
CHCESZ OGOLIĆ SWETER?
Znakomicie zrobi to Golarka Akumulatorowo-Sieciowa do Swetrów. Usuwa też włosy z członków rodziny i sierść ze zwierząt domowych!
BĄDŹ EKOLOGICZNY I ZGNIATAJ, ZGNIATAJ, ZGNIATAJ...
Zgniatarka Press zgniata wszystkie butelki od pojemności 0,3 do 2,5 litra, a także cysterny.
Rabaty!!!
niedziela, 10 listopada 2013
NAJWAŻNIEJSZY JEST TYTUŁ
Przejrzałem statystyki wejść na posty , co utwierdziło mnie w przekonaniu jak powyżej. Rekordową
popularność ma wpis pt.: "Jak zostałem chujem" - zapewne wielu chce
wiedzieć. Duże wzięcie ma wpis "Boa Dupczyciel",
co wydaje się zrozumiałe. Mniejszą, ale jednak dość sporą popularnością
cieszą się wpisy kulinarne, takie jak: "Moje małe ludożerstwo",
"Pierogi palce lizać" czy też "O pietruszce". Ludzie lubią się bać, o
czym świadczy też niemała ilość wejść na posty pt.: "Licho", "Pedagogika
strachu", "Słupy morowe" czy też "Gołębie". Dziwi mnie tylko mała ilość
wejść na post pt.: "Jak sobie nakopać do dupy za trzy złote" - ale
widocznie ludzie wiedzą i nie potrzebują porady.
sobota, 9 listopada 2013
MATE TOWAR?
Nie używam marychy, niemniej jednak odezwało się we mnie
55-letnie dziecko-piernik, co to wszystkiego doświadczyć musi i skuszony rzekomą
dostępnością marychy w Czechach postanowiłem spróbować. Dowiedziałem się, że
Czeskim Cieszynie jest bar, gdzie można dostać marychę, trzeba tylko zapytać
"Mate towar?" mrugając przy tym lewym okiem i skłaniając głowę do
prawego barku. Poćwiczyłem trochę przed lustrem i polazłem przez Olzę do tego
baru. Wchodzę - jest kierownik za kontuarem. No to ja do niego: "Mate
towar?" i mrugam lewym okiem jednocześnie przechylając głowę do prawego
barku. On nic. No to ja jeszcze raz. On znów nic, tylko się patrzy z
zaciekawieniem. No to ja: MATE TOWAR ???!!! I dalej - lewa głowa do prawego
barku i to kilka razy aż mi
trzydziestoletnia szyjna lordoza w karku zatrzeszczała. Aż on w końcu:
"Pane - ambulance są kole nadrażi, a tajemną wodkę to se możete nakoupit u
Wietnamców na Hlavni Trzidzie!".
wtorek, 5 listopada 2013
JESIENNA GRAFOMANIA
Jesienną porą, tak ku wieczora
Na skromny podkurek przychodzi pora
Więc aby uczta była spełniona
daj na stół gruszek. I winogrona.
Trzeba nam słodkich darów jesieni
I sera - co dojrzałą pleśnią się mieni.
Wina osuszyć zacną butelczynę
Lub okowity łyknąć odrobinę.
Na skromny podkurek przychodzi pora
Więc aby uczta była spełniona
daj na stół gruszek. I winogrona.
Trzeba nam słodkich darów jesieni
I sera - co dojrzałą pleśnią się mieni.
Wina osuszyć zacną butelczynę
Lub okowity łyknąć odrobinę.
niedziela, 3 listopada 2013
TOWARZYSZ
Prześladuje mnie i przedrzeźnia. Raz jest krótszy, a raz
dłuższy niż ja, a nawet zdarza mu się być ukośnym. Czasem wydaje się, że nie ma
go w ogóle, gdy tymczasem czai się - maciupeńki - obok
moje łydki. Nie lubi się z bratem bliźniakiem czyli odbiciem. Wydaje mu się, że
jest lepszy ode mnie. Na ogół skrada się od tyłu, lecz bywa, że staje naprzeciw twarzą w
twarz, zastępując drogę. Ale dopóki go rzucam - wiem, że żyję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
