poniedziałek, 11 czerwca 2018

NÓŻ I DRZWI

Wracam do swojego mieszkania na drugim piętrze. Na pierwszym stoi sąsiad przed swoimi drzwiami, lekko się chwiejący, z nożem w ręce.
- Sąsiadku, otwórz mi pan te drzwi.
- A co? Nie ma pan klucza?
- Nie mam.
- To jak mam je otworzyć?
- Nożem.

czwartek, 7 czerwca 2018

Studnia Trzech Braci: BEDNARSKA 4

Studnia Trzech Braci: BEDNARSKA 4: W mieście Cieszyn   istniało wewnętrzne miasto, zamieszkane przez blisko sto osób, ogrodzone metalowym płotem.   Aby się do niego dostać, ...

KOŁOSKI


Oglądam na TVP "Kultura" film "Znikający punkt". Dla mojego pokolenia film - użyję tego słowa bez wahania - kultowy: historia faceta, który założył się, że w jakimś nieprawdopodobnie krótkim czasie przejedzie całe USA ze wschodu na zachód podrasowanym samochodem. Podczas jazdy staje się bohaterem przeprowadzanej na żywo audycji radiowej, a policja na niego poluje, prowincja amerykańska się przygląda, pustynia chce go zeżreć - ogólnie apoteoza wolności i anarchizmu. Facet nazywa się Kowalski, co w USA nie powinno dziwić bo tam Kowalskich, Nowaków itp. jak mrówków. Zresztą amerykańscy aktorzy na ścieżce dźwiękowej wymawiają Kowalski jak Kowalski. No to dlaczego lektor polskiej TVP Kultura wypowiada to nazwisko "Kołoski"?!!!. Wiem, wiem, my som już amerykany - ale może jednak bez przesady...

środa, 7 lutego 2018

ANTYBENEFIS


Pisząc wnioski o dotacje (chleb powszedni dla szefa niezależnego teatru), trzeba też napisać coś o tym szefie (tzn. o sobie), i tak grzebiąc, zorientowałem się, że wczoraj minęła 30. rocznica od mojego debiutu na scenie instytucjonalnej: "Pluskwa" Majakowskiego w Teatrze im. Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim (był to też mój dyplom w PWST w Krakowie).

czwartek, 25 stycznia 2018

O.M.C.

W końcu napiszę o tym, co zdarza mi się dość często. Dziś znów O.M.C. nie straciłem życia na przejściu dla pieszych, tym razem pod Pocztą Główną w KRK. Wchodzę na to przejście i będąc mniej więcej w połowie, widzę jak sunie na mnie, nie mając ochoty się zatrzymać jakieś auto. Trudno, aby kierowca mnie zauważył, skoro był zajęty pisaniem SMS (albo posta na Facebooku) na komórce, czy innym smartfonie, który trzymał na kierownicy. No to ja do przodu - ale akurat z naprzeciwka jechał tramwaj. No to ja krok do tyłu i O.M.C. nie wpadłem pod kolejne auto (poprzednie już pojechało), którego kierowca omijał pojazd zatrzymujący się przed przejściem. Jakoś udało mi się znaleźć lukę, stoję na tych pasach i czekam aż przejedzie tramwaj, a tu - ryk klaksonu! Patrzę - a to taksówka stoi przed przejściem i kierowca rozkazującym gestem pokazuje mi, abym zszedł mu z drogi. Gdzie mam zejść? Pod tramwaj?
O.M.C. - czyli O Mało Co. Zdarza się mi się to przynajmniej 2-3 razy w tygodniu: pędzące auta przejeżdżające na czerwonym (przyśpieszają widząc żółte, potem już pędzą dalej na czerwonym - jeden O.M.C mnie nie zabił na alei 29 Listopada, akurat gdy wracałem z pogrzebu), rowerzyści pędzący na swych bicyklach po przejściach dla pieszych (ze słuchawkami na uszach), zajęci rozmową, pisaniem SMS czy czegoś innego wielbiciele smartfonów i komórek nie zauważający tego, co się dziej na drodze, w końcu najwięksi potencjalni mordercy - wyprzedzający bądź omijający na przejściach dla pieszych.